UCZESTNICY WYSTAWY:

Andrzej Brzegowy
Mariusz Dański
Andrzej Gieraga
Marek Guz
Henryk Hoffman
Wiesław Jelonek
Stanisław Zbigniew Kamieński
Romuald Kołodziej
Adam Kowalski
Bożena Klimek-Kurkowska
Michał Kurkowski
Aleksandra Kwiecień
Bogumił Łukaszewski
Kazimierz Łyszcz
Andrzej Markiewicz
Marcin Noga
Katarzyna Nowicka-Urbańska
Aleksander Olszewski
Marta Orzechowska-Ochnia
Szymon Piasta
Katarzyna Pietrzak
Adam Romaniuk
Łukasz Rudecki
Elżbieta Staniszewska
Małgorzata Strzelec
Jan Trojan
Mirosław Urbański
Hanna Wojdała-Markowska
Apoloniusz Węgłowski
Andrzej Wyszyński




SZTUKA
WYDZIAŁU
SZTUKI
7

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kliknij aby powiększyć
 
fotorerelacja z wernisażu (facebook)

 

/ powrót /



Kolejna, siódma wystawa z cyklu „Sztuka Wydziału Sztuki”, tradycyjnie zaprezentowana w Galerii Pentagon, stwarza wrażenie utrwalenia wcześniejszych tendencji obecnych w obrazach wykładowców Wydziału Sztuki Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego. Wiele z pokazanych prac jest rozwinięciem i kontynuacją rozwiązań, jakie mieliśmy okazję obejrzeć w poprzednich edycjach, jedynie nieliczne są zupełnie nowymi propozycjami bądź eksperymentami. Przy całej różnorodności technik, metod pracy, form organizacji obrazu i sposobów budowania narracji wizualnej, w ich odczytywaniu na plan pierwszy wysuwają się trzy tendencje czy też problematyki, budujące ważkość i artystyczną nośność przyjmowanych przez autorów indywidualnych strategii obrazowych.
Pierwszą z nich jest kwestia odniesienia się w dziełach do rzeczywistości realnej. Niektórzy z twórców traktują świat zewnętrzny jako drogowskaz dla podejmowanych działań prowadzących do obiektywnego ujęcia jego kształtu. Dla innych jest pretekstem do wizualnych przekształceń nasączonych indywidualnymi wizjami, pozostali starają się na tyle unieczytelnić jego materialny fundament, aby na bazie negacji powszechnego odczucia budować własne alternatywne światy. W każdym z przypadków powstaje autonomizowana próba stworzenia oryginalnej stylistyki, w której zastosowane elementy i odwzorowania budują ciężary, przestrzenie, podobieństwa i zależności.
Drugim, uniwersalnym motorem działania, ujawniającym się w dziełach zaprezentowanych na tegorocznej wystawie, jest problematyka formy plastycznej konstruującej dynamikę obrazu. Zbudowanie ciekawej kompozycji, posługiwanie się niebanalnymi środkami wyrazu umożliwiającymi ekspresję emocji artystycznych i orkiestracja materialnych aspektów wytworu, to swoiste raison d'êtreich istnienia. Autorzy tworzą ciekawe zestawy kształtów, układów form, dysonansowych bądź konsonansowych zestawień barwnych, czasem ograniczają tonacje lub zupełnie rezygnują z koloru, zagęszczają lub rozrzedzają fakturę, potęgują rytmy czy kierunki. Wszystko to po to, by osiągnąć poczucie oryginalności rozwiązania albo przynajmniej mieć świadomość indywidualnego ujęcia przetwarzanego motywu, ujęcia, tematu.
Trzecim, każdego roku coraz silniej akcentującym się problemem, przed którym stają współcześni artyści wizualni en masse, jest kwestia obrazów elektronicznych, na każdym kroku szczelnie wypełniających naszą ikonosferę. Są one najczęściej wytwarzane przez programy komputerowe i z racji łatwości powstawania i reprodukowania odbierają pole swobodnego działania obrazom autograficznym (wykonywanym własnoręcznie). Ich łatwość, wszędobylskość i powierzchowna atrakcyjność jest wyzwaniem, którego obawiają się niemal wszyscy autorzy posługujący się klasycznymi – materialnymi – technikami generowania obrazu. Część twórców do faktu progresji obecności obrazów elektronicznych podchodzi bez kompleksów i ograniczeń, wykorzystując je bez skrupułów do swoich celów, dla innych są one zagrożeniem i nieustannym przeciwnikiem. Stąd tak silne akcentowanie antyelektronicznych technik czy fizycznych struktur obecne w obrazach większości uczestników wystawy Sztuka Wydziału Sztuki 7. Być może kolejna wystawa okaże, czy obawy przed dominacja obrazów elektronicznych są przesadzone czy też jak najbardziej uzasadnione.
Na zakończenie warto wspomnieć o projektach architektonicznych, które spektrum obrazowe na wystawie czynią jeszcze bardziej zróżnicowane. Ich niewątpliwą zaletą jest ukłon w stronę funkcji utylitarnych obrazów, sprawiający, że z wyżyn abstrakcyjności formy powracają one do twardej materialności świata realnego. Dzięki temu na przyszłość kolejnych wystaw można spojrzeć z pewną otuchą…

Kazimierz Łyszcz